Google

Labels

android (1) blogi (1) Bukareszt (5) ciekawostki (9) cyberpunk (27) czas (4) fight club (3) gra (3) grecja (37) hiszpania (8) inne (32) krajobraz (4) kuchnia (7) muzyka (13) nauka (2) polska (16) praca (34) praca magisterska (3) recenzja (12) Rumunia (59) sport (25) tanie latanie (9) web 2.0 (11) życie codzienne (3)

czwartek, 26 stycznia 2012

Ninje i 24h

Rumunia to dziwny kraj. Siedzę sobie w pracy i co rusz słyszę słowo ninje. Patrzę przez okno a tu z nieba padają ninje!

Czyli zaśnieżyło jak cholera (po rumuńsku to słowo znaczy śnieżyć). W piwnicy pracy mamy lodowisko (jakby tego było mało i tak pewnie większość z was myśli, że siedzę w komunistycznym bunkrze). Dostaliśmy też rekomendację, aby pracować jutro z domu. Mieszkam z trzema osobami z tej samej firmy i jedną z konkurencji. Już to widzę! Czas w metrze wyjąć Xperię arc s, wytrzeć wyświetlacz i rozgrzać palce do pisania.

Podejście Rumunów do zimy jest nieco lepsze niż Greków. Jednego dnia w Atenach spadł śnieg i utrzymał się przez tydzień. Sople pojawiły się na owocach drzewek pomrańczowych.

Obie sytuacje łączy też fakt, że kiedy w Atenach w 2008 i teraz w Bukareszcie w 2012 spadł śnieg byłem bezdomny mieszkając na sofie. Odrobina śniegu dla Greków to stan klęski żywiołowej, a szukanie mieszkania w takich warunkach okazało się niewykonalne. Grecy zamknęli firmy, szkoły i nazywali mnie szaleńcem, bo chciałem wyjść na zewnątrz obejrzeć mieszkania.

W robocie bez zmian. Kolejny sezon 24h, seria 100. Jutro przynajmniej zostanę w domu i będę miał spotkania online. Końcowa stacja metra, czas schować Arca S do kieszeni.

Dzieci, i tak właśnie wypala się/hartuje chrom.

0 komentarze: